thinkthank bluzy patriotyczne

Bluzy Patriotyczne

Wolność nie jest dana raz na zawsze, a jeżeli nie weźmiesz się za politykę, to polityka weźmie się za Ciebie. Dlatego warto obudzić w sobie odwagę i zacząć z dumą manifestować swoje patriotyczne poglądy. Pragniemy w tym pomóc i tworzymy ubrania, które pokażą, że Polskę nosicie w sercu. Odwagi!

Maszeruj po wolność każdego dnia

To prawda, że ktoś bardzo chce, abyśmy myśleli, że świat musi być taki, jaki jest. Że nic nie możemy zrobić. Aby takie dyrygowanie myślami się powiodło, zaprzęgnięto do pracy socjotechnikę, która, niestety, działa. Patriotyzm przestał być „modny”… Naprawdę?

Wierzymy jednak, że w narodzie drzemie nadal ukryta siła tych, którzy pod naporem stygmatyzacji, ostracyzmu i pogardy, przestali otwarcie manifestować swoje patriotyczne wartości. Jesteśmy przekonani, że jeśli tacy ludzie pokonają obawy i wyjdą do świata ze swoją prawdą, to inni także zaczną się budzić.

Ktoś może zapytać: czy to aby na pewno dobry moment? Tak. Skoro patriotyzm bywa nazywany ekstremizmem, to jest ostatni dzwonek, aby ratować wartości narodowe. Wybrana w demokratycznych wyborach władza posuwa się do rozwiązań siłowych, drwiąc z prawa.

Silni ludzie wkraczają do telewizji publicznej, radia, prokuratury krajowej, szturmują siedziby organizacji patriotycznych. Dochodzi nawet do ignorowania immunitetu poselskiego. Zwijane są kluczowe dla rozwoju Polski inwestycje, które mogły przynosić pewne dochody przez długie lata. Tak, to jest ten moment, w którym wypada się policzyć i codziennie maszerować po wolność.

Polska jest jedna. Polska. Moje DNA.

Konstytucja trzeciego maja, szarże polskiej husarii, powstanie warszawskie, tysiące polskich żołnierzy, walczących na niezliczonych frontach drugiej wojny światowej… Solidarność, ks. Jerzy Popiełuszko, szacunek, umiłowanie wolności, walka o prawdę przez dekady i wieki. Mamy z czego być dumni, a jednak, z jakiegoś powodu, jako naród, mamy bardzo krótką pamięć.

Na tyle krótką, że nie rozpoznajemy zagrożenia powtórką z historii, a sama historia pozostaje od dekad nieobecna w polskiej kulturze masowej. W polskiej muzyce pop próżno szukać odniesień patriotycznych i narodowej dumy. Nie ma w niej też wiary, a o polskich patriotach musi śpiewać szwedzki zespół heavy metalowy z Falun, żeby świat o nas usłyszał. Tak nie powinno być, ale możemy coś z tym zrobić. Możemy. Potrafimy. Zacznijmy każdy od siebie. Pokażmy to. Polska. Twoje DNA.

Born From Solidarity

Czasy Solidarności były symbolem jedności Polaków, walczących z komuną – prawie wszyscy wolnościowcy byli po tej samej stronie. Zryw narodowy był ogromny, etos wyjątkowy, a w powietrzu unosił się wszechobecny posmak jedności i wynikającej z niej siły. Siły, z którą nawet potworna, nieetyczna, autorytarna i przemocowa władza musiała się – przynajmniej czasem – liczyć.

Dziś wiemy, że zostaliśmy oszukani oraz że człowiek, który stał na czele Solidarności, był marionetką komunistycznej służby bezpieczeństwa. Straszne, szczególnie dla ludzi, którzy kiedyś mu uwierzyli i gotowi byli za nim iść. Jednak z dzisiejszej perspektywy, nie to jest najbardziej uderzające. Najbardziej zawodzi to, że ludzie, którzy kiedyś szli w jednym szeregu we wspólnej sprawie, dziś stoją po różnych stronach barykady, a tych stron i barykad jest wiele. Czy rzeczywiście mamy jako naród aż tak krótką pamięć?

Jeśli to prawda, to naszą bluzą patriotyczną z nadrukiem „Born From Solidarity” przypominamy polski rodowód niepodległościowy dwóm stronom. Pierwsza, to my sami, aby nigdy o tym nie zapomnieć. Druga to ci, mający tyle buty i nietaktu, aby próbować tłumaczyć Polakom, co to jest wolność, demokracja i solidarność.

Nieładnie. Bo kiedy na świecie brakowało wolności, to właśnie polska Solidarność niosła jej ducha dla kolejnych pokoleń. Dokładnie tak, jak kiedy Polski za komuny nie było na ulicach, to przetrwała w kościołach. Bądźmy dumni ze zrywu, który kiedyś poniósł Polskę, a potem i część Europy, do wolności.

Urzędnicy z Brukseli często i przy różnych okazjach twierdzą, że Polsce nie należą się jeszcze pełne prawa, ponieważ jest, jak to mówią, „młodą demokracją”. Pokaż ignorantom, gdzie urodziła się Solidarność. Noś swoją tożsamość dumnie na klacie.

Eurokracja to nie demokracja

Czy Polska w Unii Europejskiej to coś naprawdę super, czy może jednak niezupełnie? Oczywiście, da się tutaj udzielić stanowczej odpowiedzi, a nawet ją bardzo dobitnie uzasadnić, w jedną lub drugą stronę. Ale gdyby chcieć uczynić to etycznie i bez ignorancji, to…

Ilość przepisów, produkowanych przez unijnych urzędników jest tak gigantyczna, że przeciętny człowiek nie wyobraża sobie nawet, jakie to jest szaleństwo. Żeby na bieżąco orientować się w unijnej legislacji, trzeba by było codziennie czytać tony papierów. I to prawie dosłownie. A mówimy o prawie, więc to nie jest ani trochę zabawne.

Czy naprawdę o takiej Unii marzyliśmy, kiedy Polska do niej wstępowała? Czy spodziewaliśmy się, że będziemy rządzeni przez biurokratów? Eurokratów? Nie. My w thinkthank jesteśmy libertarianami i propaństwowcami – Ty oczywiście możesz mieć inne poglądy i szanujemy to. Tylko warto, naprawdę warto patrzeć Brukseli na ręce i pilnować, żeby ktoś ciągle nie robił z nas przysłowiowego wała.

Ta bluza patriotyczna z nadrukiem „eurokracja to nie demokracja” to nasz skromny wkład w – mamy nadzieję – poszerzanie świadomości tego, co się dziś wyprawia. Noś naszą „eurografikę” na klacie i pokaż innym, że jesteś myślącą Europejką lub myślącym Europejczykiem. Unia Europejska – jako etyczna wspólnota państw narodowych, jak najbardziej tak. Ale jako tyrania – zdecydowanie nie.

Ideały Unii Europejskiej przechodzą gigantyczny kryzys. Nie ma ideałów, jest ideologia. Wszędzie, gdzie tylko da się ją upchnąć: w energetyce, transporcie, sprzętach AGD, budowlance… Ale skoro tu jesteś, to pewnie już to wiesz. Niech inni też się dowiedzą.

CPK – kluczowy projekt powojennej Polski

Centralny Port Komunikacyjny to planowany węzeł przesiadkowy między Warszawą i Łodzią, który ma zintegrować transport lotniczy, kolejowy i drogowy. W ramach tego projektu, w odległości 37 km na zachód od Warszawy, na obszarze ok. 3 tys. hektarów ma być wybudowany port lotniczy, który w pierwszym etapie będzie mógł obsługiwać do 45 mln pasażerów rocznie.

W skład CPK mają wejść też inwestycje kolejowe: węzeł przy porcie lotniczym i połączenia na terenie kraju, które powinny umożliwić przejazd między Warszawą a największymi polskimi miastami tak na zachodzie Polski, jak i na wschodzie kraju, w czasie nie dłuższym niż 2,5 godz.

Niemieckojęzyczni publicyści z Rundfunk Berlin-Brandenburg obawiają się, że jeśli CPK ostatecznie powstanie, to port lotniczy BER pod Berlinem, którego pełna nazwa brzmi Port lotniczy Berlin Brandenburg im. Willy’ego Brandta, straci mocno na znaczeniu. Niemiecka metropolia realizowała latami projekt wielkiego hubu transportowego dla wschodnich Niemiec, który łudząco wręcz przypomina lotniskową część CPK.

Po wielu latach od rozpoczęcia budowy i kilku opóźnieniach w oddaniu lotniska, nie ma wątpliwości, że inwestycja była potrzebna. BER przejął transport z lotnisk Tegel oraz Berlin-Schönefeld a inne zimnowojenne lotnisko znajdujące się w granicach miasta – Tempelhof – zostało przebudowane i pełni teraz rolę popularnego wśród berlińczyków parku.

To wszystko tworzy perspektywę dla wielkiej szansy, jaką dla naszego kraju jest Centralny Port Komunikacyjny. Pokaż wsparcie dla najważniejszej inwestycji w powojennej Polsce. Każdy głos się liczy! Wszędzie, gdzie jesteś, możesz zrobić różnicę.

I Love CPK – bluza patriotyczna

Na przestrzeni burzliwej historii bardzo dawno nie mieliśmy tak ogromnej szansy, by pójść do przodu. Otworzyć się na gospodarki całego świata. Centralny Port Komunikacyjny miał być – i wierzymy, że nadal może – być cudem gospodarczym, który przyniesie Polsce regularne dochody, a do tego zrewolucjonizuje transport kolejowy w naszym kraju. Niestety, władza, która przejęła ten projekt, nie wnikając w jej proweniencję, szybko zaczęła go zwijać i redukować o kolejne kluczowe dla Polski inwestycje.

Nasz plakat powstał po to, by posłużyć się – niestety głównie postulowaną – własną bronią tej władzy, aby manifestować przywiązanie do projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego. CPK to prawdopodobnie najważniejszy projekt w powojennej Polsce obok energetyki atomowej, która także jest zwijana, a instytucje, odpowiedzialne za jej rozwój, likwidowane lub ich kompetencje delegowane gdzie indziej. Jeżeli tak jak my zakochasz się w projekcie CPK sprzed kilku lat, tym najbardziej rozbudowanym, to noś dumnie symbolikę swojego przywiązania na bluzie. Odwagi!

Kocham Co Polskie

Na przestrzeni ostatnich kilku dekad rozbudowana socjotechnika wmawiała nam, że polskość to zaściankowość, że nie mamy zaplecza intelektualnego do własnych inicjatyw naukowych, gospodarczych, a nawet kulturalnych. Czas postawić temu tamę. Kochaj Polskę i mów o tym z dumą.

Kocham, co Polskie. I wszystko jasne. Nie, że inni są gorsi. Po prostu Polskę kochamy najbardziej. Tak jak każda matka, choć lubi dzieci, to najbardziej kocha swoje. Czy ktoś ją z tego powodu stygmatyzuje?

Logiczne, że nie. Więc i my nie pozwólmy się stygmatyzować za to, że Polskę nosimy w sercu. A jeżeli ktoś z tego powodu zaserwuje nam brednie o ksenofobii, nacjonalizmie i podobnych bzdurnych wynurzeniach współczesnych ideologów, uszanujmy jego prawo do własnego zdania, ale to wszystko – idźmy własną drogą.

To nie jest żaden niezręczny nacjonalizm, tylko zdrowe umiłowanie swojego kraju: szanuję inne kraje, ale kocham Polskę. Czas przestać się chować.

Kocham polskie zboże

Polskie zboże to coś więcej, niż same tylko wartości odżywcze. To historia, etos, tradycja, piękna symbolika majestatu polskiego chleba. Wybierając polskie zboże, wspierasz polskich rolników i dajesz im napęd do walki z oszalałym z rozpędu walcem zielonego ładu.

Polscy rolnicy, podobnie jak farmerzy z innych krajów Unii Europejskiej, protestowali przeciwko planom degradacji rolnictwa związanych z zielonym ładem. Ten radykalny program ideologizacji rolnictwa niestety nie spotyka się z powszechnym sprzeciwem – to dlatego, że wszyscy przez długie lata ekopropagandy zostaliśmy już wystarczająco „urobieni”, by nie reagować.

O to właśnie chodzi globalnej światowej władzy – wychować społeczeństwa, które przyjmą każdą głupotę, każde ograniczenie wolności bez pytania i protestowania. Nasza bluza patriotyczna z nadrukiem o miłości do polskiego zboża pozwala wyrazić taki protest bez werbalizowania negacji. Taki pomysł. Dołączysz?

Polskie zboże to życie, a wybierając je, wspierasz polskich rolników. Niezależnie od tego, gdzie jesteś, możesz zrobić różnicę!

Czerwony ład niszczy polskie rolnictwo

Nadeszły czasy, w których warto przypomnieć sobie o polskim umiłowaniu wolności, odwadze i determinacji. Inaczej czerwony ład, farbowany na zielono, zniszczy polskie biało-czerwone rolnictwo. Pokaż swoje wsparcie naszym rolnikom, bo dobra żywność to zdrowie, bezpieczeństwo i dostatek. Doceń ich ciężką pracę i upomnij się o mądre gospodarowanie, nieskażone ideologią. Wspierając filary stabilnego państwa, budujemy Polskę!

Zielony walec nie ma zamiaru się zatrzymać – ponownie wybrano Ursulę von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej. Jej kwiecista przemowa była tak pełna czerwieni, że Edward Gierek przy tej Pani jawi się jako rozsądny, apolityczny pragmatyk. Reelekcja to zapewne nagroda za ręczne sterowanie finansami wybranych krajów Unii Europejskiej, stygmatyzację „młodych demokracji”, uwolnienie cen certyfikatów ETS i doprowadzenie do lawinowego wzrostu cen energii, który drastycznie ograniczył konkurencyjność unijnej gospodarki.

Wypada się spodziewać, że modus operandi zbytnio się nie zmieni. Tylko wszystko będzie realizowane jeszcze szybciej, z jeszcze większą dozą szaleństwa, nieprzestrzegania traktatów, wybiórczego traktowania poszczególnych krajów UE. Wedle brukselskich dogmatów państwa narodowe powinny zniknąć, a rolnictwo w Unii Europejskiej w zasadzie nie jest już potrzebne.

Przecież wszystko można importować. Chińskie ryby już można kupić na polskim wybrzeżu. To, czemu schabowy nie miałby przyjechać z Chin, a prawo i konstytucja z Brukseli? Pokaż, że wiesz, jaki jest prawdziwy kolor „zielonego” ładu. Noś naszą bluzę patriotyczną z nadrukiem. Najlepiej w miejscach, gdzie takie hasła nie są mile widziane. Wtedy ktoś, kto nie dostrzega zagrożenia, choć trochę się zastanowi, uruchomi sceptycyzm i ostrożność.

Jeżeli już zdajesz sobie sprawę z tego, że współczesny komunizm ma kolor zielony, to manifestując swoją perspektywę możesz zmieniać świat.

Nie gwiazdkuję – szanuję ludzi

Ta sytuacja jest zerojedynkowa: albo gwiazdkujesz, albo szanujesz ludzi. To są opcje nie do pogodzenia. Ty to wiesz, niech inni wiedzą. Niezależnie od tego, gdzie jesteś, możesz zrobić różnicę.

Temat jest bardzo rozległy, bowiem dotyczy procesu socjologicznego, przeprowadzonego na polskim społeczeństwie w ramach transformacji po 1989 roku, kiedy to komuna na miękko przeszła do prywatnego biznesu. Starannie, przez lata, kreowano nowe elity. Wprogramowano w nasze umysły potężne granaty, gotowe eksplodować ładunkiem negatywnych emocji na odpowiednie hasło. Nic dziwnego, że to działa tak dobrze, a raczej tak źle.

W wielu środowiskach wypowiedzenie niektórych nazwisk wywołuje erupcję pogardy, nienawiści, przemocy werbalnej, ostracyzm i stygmatyzację. Pokaż, że nie gwiazdkujesz i szanujesz ludzi. Może ktoś się od Ciebie nauczy.

Może ktoś z plujących najdalej i najobficiej ocknie się i zorientuje, że wulgarne obrażanie innych ludzi tylko za to, że reprezentują drugą stronę linii podziału sceny politycznej, nie jest atrybutem kulturalnego, inteligentnego i empatycznego człowieka. To szaleństwo bezsensownej i destruktywnej nienawiści ktoś musi zatrzymać. Dlatego – nasza niegwiazdkująca bluza patriotyczna z nadrukiem.

Powstanie Warszawskie. Pamiętamy

Wiara. Nadzieja. Miłość. Każda z nich nie ma ceny. Trzeba tylko choć na chwilę utracić grunt pod nogami, by się o tym dowiedzieć.

Wokół Powstania Warszawskiego toczy się mnóstwo dyskusji. Czy miało sens? Czy przyniosło zamierzony efekt? Czy się opłacało? I każdą odpowiedź da się zrelatywizować. Wystarczy jednak spojrzeć na to z innej perspektywy, aby wyklarować obraz. Nie zawsze walczy się dla efektu czy zysku tu i teraz. Nie zawsze kryterium opłacalności czy strategicznego uzasadnienia musi zostać spełnione.

Można za to walczyć o wiarę, nadzieję i miłość dla siebie i dla następnych pokoleń. Wtedy wynik potyczki z wrogiem schodzi na drugi plan. Liczy się to, co pozostanie: przykład dla innych. A Powstanie Warszawskie to emanacja niebywałej odwagi i niewyobrażalnego dziś poświęcenia.

To wiara i nadzieja dały tym ludziom tak ogromną siłę, by walczyć ponad własne siły. Oni niczego nie kalkulowali. Byli tak zmęczeni niewolą, że wolności pragnęli jak powietrza. I bardzo, bardzo chcieli nim odetchnąć, choćby ten oddech miał być ostatni.

Nikt nie jest w stanie ocenić, dla jak wielu ludzi byli inspiracją. Oni – powstańcy Warszawy z sierpnia 1944. Nikt nie policzy, jak ogromną moc pozostawili w naszych sercach, kładąc swoje życie na szali wolności. I można by tu powiedzieć: „szkoda, szkoda, że się nie udało”. Tylko… Rozejrzyjmy się wokół siebie. Czy naprawdę się nie udało?

Ja szanuję Ciebie, Ty szanuj mnie

Od szacunku zaczyna się (prawie) każde dobro. To jest układ typu win-win, żeby użyć trendowych makaronizmów. W każdym środowisku, w każdym języku, w każdej sytuacji, wzajemny szacunek buduje, tworzy fundament dla porozumienia. Pokaż, że dostępu do interakcji z Tobą chroni solidnie zbudowany bramkarz. Dużo dajesz od siebie, masz prawo wymagać od innych.

Ja szanuję Ciebie, Ty szanujesz mnie – to takie proste, a zmienia (prawie) wszystko. Nawet najbardziej konfliktowa sytuacja, niezręczna różnica poglądów, nie musi naruszyć pokojowej atmosfery między ludźmi, o ile odnosimy się do siebie z szacunkiem i wyznaczamy granice. Szacunek z pewnością nie jest bezgraniczny. Tolerancja – podobnie. Ale dobra wola w tym zakresie to już Twój ogromny wkład w dobre stosunki międzyludzkie.

Wzajemny szacunek to filar dobrostanu. Zawsze. Wszędzie. Pokaż, że szanujesz i zamanifestuj swoje granice z ThinkThank. Niezależnie od tego, gdzie jesteś, możesz zrobić różnicę!

Tak: Europa ojczyzn. Nie: tyrania wasali

To nie jest teoria spiskowa: Unia Europejska już od bardzo dawna – od czasów Spinellego – planowana była jako dominacja najsilniejszych nad słabszymi krajami. Aby projekt się udał, za niezbędną uznano likwidację państw narodowych oraz wprowadzenie globalnego prawa.

Tak, jak Marksiści uważali, że niektóre kraje powinny docelowo całkowicie zniknąć z mapy świata, tak animatorzy potęgi wspólnej Europy marzyli o utopijnym ustroju, do złudzenia przypominającym komunizm, wzbogacony o nowe filary ideologiczne.

Niemożliwe? Wrzućcie sobie w wyszukiwarkę na YouTube frazę „Altiero Spinelli: nieznany patron UE” i zarezerwujcie godzinę, po której świat już nigdy nie będzie taki, jakim widzieliście go wcześniej. To nie są teorie spiskowe ani wyimaginowane zagrożenia.

Nawet, jeżeli eleganccy i używający wygładzonych zdań włodarze Unii Europejskiej Wam tego wprost nie powiedzą, weźcie pod uwagę, że utworzenie superpaństwa dla nowego, lepszego euroczłowieka może naprawdę stanowić filary agendy Unii Europejskiej.

Koniem trojańskim, który zapoczątkuje finał implementacji tego procesu, będzie zielony ład i program Fit for 55. Dlaczego akurat za nośną dla transformacji ideologicznej wybrano ekologię? Dlatego, że pozwala ona wszystko uzasadnić w sposób, czyniący sprzeciw niezręcznym. Bo przecież to wszystko robimy… Dla planety.

Noście naszą bluzę patriotyczną z nadrukiem protestu wobec likwidacji państw narodowych i pokażcie, że jeszcze nie daliśmy się wystarczająco ogłupić, aby regularnie robić z nas idiotów. Unia Europejska już od czasów Spinellego planowana była jako tyrania najsilniejszych nad słabszymi krajami, pozbawionymi praw państw narodowych. Czy takiej Unii chcemy?

Wyłącz Zielony Ład zanim wyłączy Polskę

W dobie spinowanej ideologii i opłacanych demonstracji ludziom zupełnie przestało się chcieć. Dlaczego? Może dlatego, że zielony ład przedstawiany jest od lat jako coś niezbędnego, mającego zbawić planetę, a przy tym – to słowo-klucz – nieuniknionego. Znaczy, nikt i nic już na to nie może poradzić. Spin doktorzy zielonego ładu świetnie to wszystko zaplanowali i ich strategia jest skuteczna niczym walec drogowy. W międzyczasie Ursula von der Leyen została ponownie wybrana na szefową Komisji Europejskiej.

W swoim przemówieniu, które przypomina złote lata komuny, podkreśliła wagę zielonego ładu i dążenia do neutralności klimatycznej. Co ciekawe, jednocześnie wspomniała o konieczności obniżenia cen energii oraz o przywróceniu (wcześniej zdegradowanej przez zielony ład i unijnych ekoideologów) konkurencyjności unijnej gospodarki. Było też o konieczności zmiany traktatów, które stoją ponoć na przeszkodzie ambicjom nowej, lepszej Europy. Grubo, naprawdę grubo.

Jeżeli ktoś nie śledzi na bieżąco aktualności i nie orientuje się zbytnio, co i przez kogo rozgrywane jest akurat na forum UE, to przemówienie ponownie mianowanej szefowej Komisji Europejskiej może wydać się całkiem zwyczajne. Ale dla tych, którzy mają dobrą pamięć i wiedzą, czym jest komunizm, kwiecista nowomowa Ursuli von der Leyen była smutnym, jeżeli nie traumatycznym, doświadczeniem. Takie rzeczy w Europie, która na sztandarach nosi umiłowanie praworządności i wspólnego dobra, po prostu nie powinny mieć miejsca.

Unia Europejska rządzona przez instytucje pełne ludzi splamionych korupcją, a jednocześnie nienaruszalnych, wspierających się nawzajem, w absurdalnej praktyce nieodpowiadających za nic i przed nikim, to nie wspólnota, tylko tyrania. A czym jest wobec tego zielony ład?

To akurat jest bardzo proste. To koń trojański, który pod przykryciem ratowania planety, zrównoważonego rozwoju i wielu innych pojęć wykreowanych i spinowanych dla szybkiego wdrożenia, doprowadzić ma do degradacji gospodarek narodowych i pacyfikowania zdrowego rozsądku państw członkowskich. Dlatego czas wyłączyć zielony ład, zanim on wyłączy Polskę. Nasz wkład to ta skromna bluza patriotyczna z nadrukiem. Ty możesz nadać jej prawdziwą siłę. Niech Moc będzie z Tobą!

Ludzie miewają tendencję do takiego komplikowania i ideologizowania rzeczywistości, że umykają im rzeczy proste. Pokaż alternatywny punkt widzenia, oparty na zdrowym rozsądku i trosce o bezpieczeństwo żywnościowe, energetyczne, militarne i finansowe. Czasem trudno jest powiedzieć prawdę, z różnych powodów – załóż bluzę patriotyczną i manifestuj swoją troskę o Polskę i Unię Europejską.

Żywność z robaków nie w polskiej kuchni

Pewnie już wiesz, że Bruksela chce dodawać robaki do żywności. Pokaż swój sprzeciw i wyprowadź solidną kontrę, dołączając do protestującej społeczności! Niezależnie od tego, gdzie jesteś, możesz zrobić różnicę!

To, co widzisz na naszej bluzie, to niestety nie jest żart. Bruksela w ramach programu Fit For 55 naprawdę zamierza to zrobić. W zasadzie to już postanowione, choć nikt Cię o to nie pytał. Aby plan się powiódł, zaprzęgnięto socjotechnikę, rozbrajającą instynkt samozachowawczy ludzi. Na przykład mówi się, że „to dopiero w 2028 roku”, albo „to na pewno nie wejdzie, to przecież niemożliwe”.

Nie daj się nabrać. 2028 rok nadejdzie. A to, co wydaje się niemożliwe, naprawdę zostanie wprowadzone, bo ludzie w międzyczasie zostaną zmanipulowani na tyle, aby nie reagować. Nie reagujemy, bo uważamy, że nie mamy na to wpływu – czyż nie jest właśnie tak? Pokaż, że się z tym nie zgadzasz i nie chcesz jeść kiełbasy z robaków i schabowego z dżdżownic. Postaw tamę głupocie – każdy głos się liczy.

Żywność z robaków – nie w polskiej kuchni! Pierogi, pieczone ziemniaki z kapustą, kotlety schabowe, sznycle cielęce, pierś z kurczaka, indyk, sandacz, śledź, okoń, kopytka, pyzy, biały barszcz, botwinka… My naprawdę mamy co jeść. A polski rolnik świetnie radzi sobie z hodowlą zwierząt. Nie potrzebujemy robactwa w jedzeniu.

Jak dotąd, mało kto protestuje przed tym absurdalnym unijnym pomysłem. My w thinkthank wierzymy jednak, że ideologiczny obłęd nie zostanie wdrożony chociaż tym razem i polska tradycyjna, zdrowa kuchnia ze zdrowym mięsem, jakie znamy od pokoleń, obroni się. Ale sama tego na pewno nie zrobi. Tym razem trzeba jej w tym solidnie pomóc, pokazując swój sprzeciw wobec szalonych pomysłów na jedzenie dżdżownic i karaluchów.

A poza tym… Każdy prawdziwy kulturysta wie, że masa bierze się z prawdziwego mięsa, a nie z mrówek 🙂 Zawołajmy więc do głównych ideologów z Brukseli: zostawcie naturę w spokoju. Nie dłubcie przy czymś, o czym nie macie pojęcia. Zabierzcie się wreszcie do jakiejś konkretnej roboty i zróbcie coś pożytecznego!

Bąki są legalne. Jeszcze!

Urzędnicy z Brukseli wtrącają się już niemal do wszystkiego i niedawno zabrali się za węglowodory. Dlatego wrzuć na klatę naszą bluzę z nadrukiem, manifestującym legalność emisji węglowodorów przez ludzi i zwierzęta – tak wymyśliła to matka natura i grzebanie przy tym jest nie tylko pomysłem na państwo policyjne, lecz także czystym szaleństwem.

Środowiska naukowe bliskie twórcom zielonego ładu mają tak ogromną wiarę w sprawczość ludzi i zwierząt, że uznają ich za współsprawców globalnego ocieplenia. Wszystko m.in. przez emisję tych straszliwych węglowodorów. A może jeszcze zaproponować poprawny politycznie i jedyny dozwolony jadłospis dla wszystkich Europejczyków? Bo przecież pierogi, kapusta z grzybami, fasola – procesy po ich spożyciu powodują, że drży cały Układ Słoneczny.

Nie pozwólmy się ogłupić, bo granice zdrowego rozsądku zostały w Brukseli już dawno przekroczone, teraz pcha się nas na zderzenie z górą. Górą ludzkiej głupoty. Pokażmy, że wiemy, jak bzdurne są te pomysły. Śmiejmy się z tego, bo to doda nam siły w walce z absurdami, jednak jeśli plany redukcji emisji węglowodorów zaczną być wdrażane na szeroką skalę, to szybko przestanie być śmiesznie. Tymczasem, niech straszliwy, węglowodorowy eurobąk z naszej bluzy z nadrukiem rozbraja urzędniczą głupotę, gdzie tylko się pokaże.

Człowiek z natury emituje węglowodory

Dołącz do protestu przeciwko stygmatyzacji emisji węglowodorów przez ludzi i zwierzęta – przyroda wie lepiej, jak powinien wyglądać obieg materii w przyrodzie, niż Komisja Europejska i animatorzy zielonego ładu.

Jednak wydaje się, że oni tego kompletnie nie rozumieją – dlatego ktoś im musi to pokazać. My przygotowaliśmy w tym celu koszulkę z nadrukiem, a Ty możesz ją dumnie nosić i postawić opór eurokratycznej ignorancji, urzędniczej megalomanii i głupocie. To jak?

Wolność słowa dana przez Konstytucję

Komuś w rodzinie lub wśród znajomych „wolno” powiedzieć więcej niż Tobie? Pokaż, że pod względem prawa do wyrażania wolności słowa w Polsce jesteśmy równi.

Tymczasem do meritum: wielkimi krokami zbliżają się do Polski przepisy/dyrektywy o tzw. „mowie nienawiści”. Coraz więcej osób, urzędników, instytucji czy autorytetów, mających często nikłe lub żadne poparcie społeczne, podpowiada nam, co wolno, a czego nie wolno mówić.

Tymczasem polska konstytucja, słynna na cały świat pionierska ustawa zasadnicza, zapewnia każdemu z nas wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Prawda, że nietrudno zauważyć, iż zapis ten dotyczy również cenzury w mediach, czyli także dzisiejszym internecie, który zaczyna być coraz bardziej cenzurowany?

Dopóki mieszkamy w Polsce, mamy konstytucyjnie zapewnioną wolność wyrażania poglądów. Zacznijmy od pokazania tego na bluzie z nadrukiem, bo chyba nikt nie zarzuci, że go to obraża 🙂 Niech świadomość własnych praw daje nam siłę, by oparte na korzeniach polskości drzewo dumnie i skutecznie opierało się wichrom ideologii i polityki.

Zbyt wiele Polek i Polaków ukrywa swoje prawdziwe poglądy z obawy przed ostracyzmem środowiska, problemami w pracy, nietolerancją, stygmatyzacją czy pogardą. Czas postawić temu tamę. Proponujemy pierwszy, wielki krok – konstytucję na klacie. Bez sensacji, bez ostentacji, za to konkretnie. Mów, co myślisz – bo masz prawo – i bądź prawdziwa lub prawdziwy wobec wszystkich. Jeżeli ktoś tego nie uszanuje, to widocznie na Ciebie nie zasługuje.

Art. 54.

[Zasada wolności poglądów]

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.

Dz.U.1997.78.483

Kocham Polskę

Jako naród mamy burzliwą historię, a ta po 1989 roku, współczesna, okazała się wyzwaniem, któremu jako naród nie sprostaliśmy. Daliśmy się podzielić, zatomizować. Pozwoliliśmy zniszczyć wiarę, wolność i polską moc, o którą walczyliśmy przez pokolenia. Poprzez bierność – nie bójmy się tego słowa – dopuściliśmy do zakopania etosu polskości, piękna patriotyzmu, który kiedyś dawał odwagę zawsze i wszędzie, a dziś pozwala siedzieć w domach przed telewizorami i rechotać, kiedy komuś uda się obrazić kogoś innego.

Zostaliśmy pudłami rezonansowymi agentury wpływu, każde z nas codziennie powiela informacje, nie sprawdzając źródła. Oduczono nas kultury dyskusji, która obecnie sprowadza się do przepychanek słownych, bo rzeczowe argumenty nie są już potrzebne – mało kto zwraca na nie uwagę, a na wrzask i owszem. Nazwanie obecnej dyskusji społecznej erystyką byłoby eufemizmem a demokracji ateńską w najgorszym jej wydaniu: ten ma rację, kto najgłośniej krzyczy. Za mocno? To może inaczej: chcemy, żeby Polsce wiodło się jak najlepiej? Jeżeli tak, to zacznijmy od siebie. Zbierzmy myśli, zmierzmy siły i zastanówmy się, co dobrego możemy zrobić.

Tak wyglądają, w telegraficznym skrócie, myśli i refleksje, które przyniosły na świat grafikę na ubraniu, na które patrzycie. Nosząc naszą bluzę czy koszulkę, pomyślcie o tym, czy warto targać emocjami w rytm nadawany przez głównych dyrygentów sceny politycznej, czy może warto powrócić do rdzennej, polskiej, patriotycznej aksjologii. Kochamy Polskę. To takie proste do powiedzenia, a tak trudne do przełożenia na rozhuśtane sztucznie podsycanymi emocjami społeczeństwo. Nie mamy łatwego zadania, bo siły, które dmą w żagle z różnych stron jednocześnie, są potężne. Ale razem prędzej damy im radę niż podzieleni. To pewne. Odwagi!

Politycy od lat dzielą Polaków wedle województw, które na nich głosowały lub nie. Ale to każde z nas ma klucze do własnych serc, które możemy otwierać na zgodę i pojednanie. Na miłość do Polski. Do ludzi. Polska to miłość. Do wolności, do demokracji, do rodziny, do codziennego szczęścia. Kocham. Bo potrafię.

Nie pozwólmy zamknąć sobie ust

Każda władza, która nadużywa swojej siły i próbuje kneblować usta niewygodnym sygnalistom, marzy o społeczeństwie, które traci instynkt samozachowawczy. O ludziach, którzy biernie pozwalają sobie aplikować tyranię pod przykryciem demokracji.

Bierność społeczeństwa to paliwo w kotle tyranii, która osiąga swoje cele, stosując metodę małych kroków. Tak, aby mało kto się zorientował, a prawie nikt nie zbuntował. Do cenzury internetu w Unii Europejskiej było już kilka przymiarek, zapewne będą następne. Nie pozwólmy zamknąć sobie ust.

Wierzymy, że grafiki na naszych bluzach przyniosą Wam odwagę, by bronić tego, co dla Was ważne. Polski. Pokażcie je innym. Niech ich ciekawość płonie, a świadomość zakwitnie.

A za to, że dobrnęliście do końca tej przepełnionej tekstem strony, mamy dla Was 10% kod rabatowy na cały asortyment sklepu: 10zaczytanie

Wystarczy, że wkleicie go w odpowiednim polu w koszyku.

Pozdrawiamy serdecznie!